We dwoje

To, że coraz częściej można spotkać płeć piękną nad wodami Polski i Europy widzą wszyscy, ale fantastyczną kwestią jest fakt, że wiele z naszych partnerek oprócz czerpania radości z przebywania na łonie natury, zaraziło się naszą pasją i aktywnie wędkuje, nierzadko mając lepsze efekty niż mężczyźni! Często słyszę zaczepki od znajomych, że Pati łowi większe karpie niż ja, i zawsze odpowiadam z uśmiechem na ustach, że co to za mistrz, którego uczeń nie przerośnie. Faktycznie, nie sposób nie zgodzić się z zaczepkami, bo moja Karpiarka ma rękę do dużych ryb.

Ja wędkuję od dziecka, ale Pati nie zawsze łowiła karpie. Zaczęło się klasycznie od wspólnego spędzania czasu nad wodą i czytania książek, które moja druga połówka uwielbia. Już nawet nie pamiętam, kiedy dokładnie to się stało, kiedy pierwszy raz wzięła wędkę, kiedy pierwszy raz szybciej zabiło Jej serce, gdy szpula kołowrotka zaczęła się obracać, a sygnalizator zawył jak szalony… Na Pewno było to lata temu, a Jej chęć przeżycia spotkania z karpiem, poczucia tego zastrzyku adrenaliny jaki daje branie, hol i parkowanie ryby w podbieraku, stała się tak wielka jak moja!

Choć zaczęło się niewinnie, obecnie karpiowanie jest wielką częścią naszego życia i nie wyobrażam sobie, żeby miało się to kiedykolwiek zmienić.

Zawody

Oboje od dzieciństwa lubimy rywalizację, pewnie dlatego tak pokochaliśmy startować w zawodach. Nie dość, że dzielimy życie, to jesteśmy drużyną — gramy na siebie. Na zawodach emocje są spotęgowane! Ryby podczas rywalizacji „ważą” więcej, a każde branie daje duży zastrzyk adrenaliny. Każdy karpiarz przy braniu od razu ocenia wagę ryby, obserwuje, czy szybko zmienia kierunki, czy ryba jest toporna, czy czuć mocne, pojedyncze „tąpnięcia” na wędce. To właśnie dla tej chwili to wszystko robimy — krew buzuje w żyłach, serce bije jak szalone, noga drży… W głowie pojawiają się pytania: czy wskoczymy na podium? Czy uda się podmienić rybę i podnieść pozycję w klasyfikacji? Czy mamy big fisha? Ostatniej nocy często panuje cisza medialna i nie wiadomo, jak zakończy się rywalizacja. Myślimy, czy wygraliśmy, czy udało się zakwalifikować dalej? A im wyższa ranga zawodów, tym więcej emocji! Dwa lata temu braliśmy udział w kwalifikacjach do World Carp Classic — udało się je wygrać, spełnić marzenia i pojechać na najbardziej prestiżowe zawody karpiowe na świecie! Emocje, które tam przeżyliśmy, zapamiętamy do końca życia.

Podróże

Każdy lubi odpoczynek; fajnie jest poleżeć na plaży, wykąpać się w morzu… Dlatego dzielenie długiego urlopu na wakacyjny mix stało się u nas normą! Siedem dni nad morzem i siedem dni w poszukiwaniu karpi, to idealne rozwiązanie. W wielu krajach na południu Europy żyją duże karpie. Po powrocie z pobytu nad Morzem Adriatyckim lub Tyrreńskim zatrzymujemy się nad wybranymi, europejskimi łowiskami i przeżywamy kolejną przygodę. Bywa tak, że prosto z lotniska wracamy do domu, pakujemy auto i ruszamy na podbój europejskich karpi.

Zgranie

Łowienie na dużych akwenach zaporowych wymaga wiedzy i doświadczenia. Nieraz mierzymy się z trudnymi warunkami na wodzie — silny wiatr, wysoka fala, deszcz prosto w twarz. Hol ryby w takich warunkach nie jest prostą sprawą. Dla nas to nic nowego — jesteśmy karpiową maszyną, którą może powstrzymać tylko zdrowy rozsądek, jeśli warunki zagrażają życiu. Nigdy nie zapomnę holu Patrycji — wielkiego, silnego, dzikiego ponad dwudziestotrzykilogramowego karpia podczas zawodów na Dzierżnie Dużym! Była to jedna z najsilniejszych ryb, jakie udało nam się złowić — nie do zatrzymania. Tylko noc, księżyc, adrenalina i trzydzieści minut na pontonie, praktycznie w ciszy, którą przerywał tylko dźwięk szpili z hamulca kołowrotka! Wyłaniająca się z głębin duża, jasna plama ląduje w podbieraku; spojrzenie na siebie, radość, esencja karpiarstwa — to dla takich chwil warto żyć!

Logistyka

Piękne zdjęcia z dużymi rybami na social mediach to tylko jedna strona medalu – ta fajniejsza. Drugą stanowi ogrom pracy logistycznej i przygotowań. Co roku planujemy sezon i staramy się wycisnąć z niego, ile się da — życie mamy jedno, więc trzeba korzystać! Jeździmy na różne wody, startujemy w zawodach, łowimy rzutowo, z wywózki, na ziga. Regulaminy wód i zawodów różnią się znacząco — haki, strzałówki, ciężarki, nęcenie itd. Zawsze staramy się być przygotowani na każdą sytuację! Przeładowanie busa na konwój pontonów, tygodniowy wypad w dzicz, zdrowe i smaczne jedzenie, biwakowanie w komfortowych warunkach? LubiMY to!

Nęcenie

Karpiowanie to także kulki! Zanęty robię od początku przygody z wędkowaniem, a odkąd pokochałem karpie kilka lat temu, produkuję kulki. Kiedyś, w pierwszej kawalerce pachniało mączką z własnoręcznie uwędzonej wątroby wołowej, a w jednym pokoju leżało trzysta kilogramów półproduktów. Zdarzyło się, że po pracy na ręcznym rollerze, Patrycji zostawał wielki siniak na dłoni od nacisku, ale w końcu czego się nie robi, by odnieść sukces! Teraz wygląda to zupełnie inaczej. To było moje kolejne marzenie i tak po około dwunastu latach weszliśmy na rynek z naszymi produktami.

Jak zawsze, przez cały proces przeszliśmy we dwoje.

Do zobaczenia gdzieś nad wodą — w Polsce czy za granicą. Ema